Święte oburzenie | Piotr Jör Grabowski
(tekst pobrany z konta FaceBook za zgodą autora – źródło >>>>> )
Święte oburzenie
Święte oburzenie
W nocy z niedzieli na poniedziałek miałem bardzo wyrazisty sen. Śniło mi się, że w poczytnej czy też raczej wysokonakładowej gazecie został opublikowany artykuł podważający moje kompetencje na wszelkich możliwych płaszczyznach oraz punktujący moje przeszłe i aktualne błędy życiowe. Bez nazwiska i innych danych ale z dość wyraźnym wskazaniem na moją osobę. O świcie dostałem powiadomienie o okładkowym artykule "Otwórz się na gwałt" Bartłomieja Sabeli w Dużym Formacie Gazety Wyborczej. Wyszedłem na poranny spacer z psem, kupiłem wersję papierową i po kilku krótkich rozmowach telefonicznych z przyjaciólmi zorientowanymi w temacie artykułu zasiadłem do lektury.
Minął tydzień. W tym czasie obserwowałem reakcje własne, reakcje środowiska oraz głosy ekspertów i autorytetów. Zrozumienie i współczucie dla osób, których historie stały się podstawą reportażu są oczywistością a teza artykułu i dobór fragmentów wypowiedzi klarowne. Mój komentarz będzie bardzo subiektywny i obok oczywistości.
GURU
Znam ich osobiście. Mimo zachwytów jakie słyszałem z ust przyjaciół, którzy wchodzili na ścieżkę tantryczną pod ich okiem od początku byli dla mnie w trudny do sprecyzowania sposób odpychający. Być może dlatego, że sam mam potencjał wchodzenia w rolę guru. O tym, że uwodzę a potem odpycham słyszałem już jako nastolatek, rzeźbiący swoje konstrukcje teatralne w żywym materiale ludzkim. Wtedy był to dla mnie wstrząs. Musiało minąć sporo czasu bym przestał się bronić i przyjął, że jest w tym dużo prawdy o mnie i o moim funkcjonowaniu w relacjach.
SEKTA
Większość z nas tęskni za innym porządkiem rzeczywistości, za wspólnotą, za byciem w miłości. Na tej tęsknocie opierają się wszelkie społeczności tworzące nowe paradygmaty funkcjonownia w interakcjach międzyludzkich. Na tę tęsknotę odpowiadają sekty. Zgadza się, prawda? To teraz ad meritum. Sekta w kontekście tradycji tantrycznej to po prostu podporządkowana konkretnemu celowi forma życia we wspólnocie. Kościół katolicki w początkowej fazie istnienia też był sektą. Sektą, która dynamicznie zmieniła kształt rozszerzając swoje wpływy ogniem i mieczem. Niemal każda religia ma u podstaw sektę, która wywalczyła sobie władzę przemocą, manipulacjami i polityką. Deal with it.
SPOŁECZNOŚĆ
Swoją podróż w sformalizowane towarzyszenie ludziom w ich procesach osobistych zacząłem mając lat naście. Zostałem wtedy lokalnym liderem społeczności oferujacej proste narzędzia wzajemnego pomagania. Wzajemnego czyli bez udziału psychoterapeuty. Para moich przyjaciół została usunięta ze społeczności za złamanie zasady niesocjalizcacji. Po latach usłyszałem o ich żalu o to, że jako lider milcząco przyzwoliłem na wykluczenie, stanąłem za zasadą a nie za pięknym, ludzkim uczuciem. Inna osoba długo żywiła do mnie żal, o to, że w ramach społeczności nie zająłem zdecydowanego stanowiska w sprawie aborcji i udzielałem wsparcia zamiast potępić. Skomplikowane konstelacje, bliskie relacje i uczucia versus zasady i normy społeczności. Miłość versus władza. Po kilku kolejnych trudnych doświadczeniach opuściłem społeczność i poszedłem dalej.
ZASADY
Wielu psychoterapeutów, tworzących polski rynek usług psychoterapeutycznych przekroczyło swoje uprawnienia. Eichelberger i Samson to tylko wierzchołek góry lodowej widoczny ze względu na ich pozycję medialną. Ranga, ranga, ranga, głupcze. Osoba wyższa rangą, w tym kontekście terapeuta, zawsze ponosi większą odpowiedzialność za to, co dzieje się w ramach kontraktu relacyjnego. Im wieksza władza tym większa odpowiedzialność. Dodaj, pomnóż i śledź wyniki. Tak, znam wiele wyjątków od reguły, sam eksperymentuję i adoruję wszelkie przejawy buntu ale bądźmy w tym wszystkim uczciwi i transparentni. Szanuję nawoływanie do budowania kodeksu pracy osób wspierających innych w rozwoju i świadczących usługi psychoterapeutyczne. Jednocześnie budzi moje zażenowanie fakt, że te same osoby, które pouczają i nawołują często mają powody by uderzyć się w pierś. Zgrabnie unikają tego gestu.
GRANICE
Dlaczego ludzie idą do terapeuty? Z reguły są zachęceni perspektywą rozwiązania trudności na różnych płaszczyznach życia. Praca z seksualnością to szczególnie trudny obszar. W samej pracy z klientem odsłania się ogrom pomieszania i nadużyć a granice w relacjach z klientami są wyjątkowo elastyczne i delikatne. W to wplata się opór płynacy z naszego kontekstu kulturowego. Mieszanka wybuchowa. Ile osób przychodzi do sex coachów, sexworkerów i psychoterapeutów zajmujących się seksualnością z intencjami zgoła odwrotnymi od zakładanych wg czytelnej informacji o zakresie usług? W mojej pracy szczytowym wyzwaniem był ksiądz proboszcz przenoszony z parafii do parafii za molestowanie wikarych więc oswojony z nadużywaniem rangi. Siłą wpychałem go w fotel gdy próbował inicjować zbliżenie seksualne ze mną. Na pożegnanie powiedziałem "Jeśli po sesji dotrze do ciebie choćby dziesięć procent tego, co mówiłem to możesz się zgłosić ponownie". Póki co nie dotarło.
Na koniec tej układanki uprzedzam, prawdopodobnie zareaguję tylko na poklask. W końcu osobowość narcystyczna jest od parady.

Komentarze
Prześlij komentarz